Urząd chce wymeldować z rodzinnego domu.
- Burmistrz wszczął bezprawnie procedurę wymeldowania mojego brata z domu. Myślę, że jest to chęć nękania mojej rodziny za to, że nie popieram go w staraniach o reelekcję w zbliżających się wyborach - mówi Andrzej Podrygajło, sołtys Jagoszyc. - W dodatku przysłał w tej sprawie policję do naszego 85-letniego ojca, który tę wizytę okupił chorobą.
Burmistrz Jan Hurkot zaprzecza jakoby chciał nękać kogokolwiek. Jednocześnie potwierdza, że postępowanie jest prowadzone, jednak nie chce powiedzieć na jakiej podstawie.
Mój brat Krzysztof dostał zawiadomienie z urzędu gminy o wszczęciu przeciwko niemu postępowania w sprawie wymeldowania go. Ja otrzymałem wezwanie, że mam w tej sprawie złożyć zeznania - mówi Andrzej Podrygajło, dodając, że brat jest zameldowany w domu ojca i nikt z rodziny nie ma o to pretensji. - Oba pisma miały tę samą datę wystawienia: 16 lipca.
Sypialnia w domu rodzinnym
Jak nam wyjaśnił sołtys Jagoszyc, jego brat, owszem po studiach wyprowadził się z domu rodzinnego i "poszedł w świat". Jednak nie wszystko przebiegało po jego myśli i siedem lat temu wrócił, i zamieszkał w domu ojca. Ponieważ jednak pracuje w centrum Wrocławia, z powodu dojazdów, tam spędza większość tygodnia. Ale na weekendy przyjeżdża do domu. - Gdyby dostał mieszkanie w Prusicach, o co się starał, mógłby codziennie dojeżdżać autobusem do Wrocławia. Z Jagoszyc nie może, bo z przesiadkami potrzeba by mu pół dnia w jedną stronę - mówi Andrzej Podrygajło.
W zawiadomieniu, w imieniu burmistrza sekretarz gminy Wojciech Hoffman informuje, iż postępowanie zostało wszczęte "po powzięciu informacji o niezamieszkiwaniu w mieszkaniu nr (...) w miejscowości Jagoszyce" przez p. Krzysztofa. Ani słowa, skąd urząd "powziął", ani na jakiej podstawie podjął decyzję o wszczęciu postępowania o wymeldowanie.
Powrót do socjalizmu?
Jest to dziwne, że w większości wypadków władze samorządowe starają się namówić ludzi, którzy mieszkają w jednej gminie, pracują w drugiej, a w trzeciej mają własny dom... do zameldowania we własnym urzędzie. Wiąże się to przecież z podatkami, które każdy zostawia w miejscu zameldowania.
Krzysztof Podrygajło odpisał jednak, że nie opuścił
miejsca stałego pobytu i "w najbliższym czasie" nie zamierza zmieniać
miejsca zameldowania. Jako dowód obecności w Jagoszycach podał swój
dwukrotny udział w wyborach prezydenckich, "co jest odnotowane moim
osobistym podpisem na listach wyborczych".
Natomiast Andrzej odmówił składania wyjaśnieni, bo: - Jako bliski krewny mam do tego prawo - powiedział nam.
Cała historia przypomina nieco poprzedni system, gdy władza chciała wiedzieć, gdzie, kto i z kim przebywa. - Aż do lat 90. ub. stulecia sołtysi mieli takie książki meldunkowe, do których musieli wpisywać, jeśli do kogoś np. przyjechał ktoś z rodziny i przenocował przez kilka dni - wspomina Andrzej Podrygajło. - I taką informację przekazywali do urzędu gminy. Taką książkę dawaliśmy raz w roku do przeglądu. Kiedyś po roku 89 jednak już nam książek nie zwrócono i nikt nie sprawdza meldunków. A bardzo dużo osób mieszka gdzieś okazyjnie, a zameldowanych jest gdzie indziej. Wiele osób wyjechało do Anglii czy Irlandii i nie przyjeżdża częściej do domu niż raz w roku. A w dalszym ciągu są tu zameldowane i nikomu to nie przeszkadza. Zresztą sam burmistrz też jeździł na saksy i długo go tu nie było. Czy wtedy ktoś go wymeldowywał?
Po niedługim czasie do starszego pana Podrygajły, ojca Andrzeja i Krzysztofa przyszli policjanci. - Pytali, jak się nazywam; czy jestem ojcem Krzysztofa; czy przyjeżdża do mnie; czy ma tu swoje rzeczy. Powiedziałem mu, że przyjeżdża tu na soboty i niedziele, że zrobi zakupy, porąbie mi drewno, posprząta, podłogę umyje, jak potrzeba coś naprawi. Powiedziałem też, że już mam 85 lat i długo tu nie pomieszkam, i że on przyjedzie wtedy na moje miejsce - wyjaśnił p. Bronisław. - Po drugie powiedziałem, że on dostał pracę we Wrocławiu przy ul. Mikołaja i pracuje tam w antykwariacie, i że musi od rana do wieczora być na miejscu, i że nie ma tam mieszkania.
Zemsta za sołectwo?
Starszy pan potwierdza, że zdenerwowała go wizyta funkcjonariusza: - Ale nie dlatego, żeby jakoś źle się zachowywał. Rozmawialiśmy grzecznie na podwórku. Nawet nie chciał wejść i zobaczyć rzeczy Krzysztofa - mówi p. Bronisław. - Chodzi o to, że ja mam czterech synów. Gdyby któryś był pijakiem, chuliganem, albo co innego, to bym nic nie mówił, ale tylko dlatego, że jest tu zameldowany? Według mnie, chodzi o coś innego. To już druga sprawa, jaką zrobił nam burmistrz.
Tu p. Bronisław opowiedział historię kamienia z jagoszyckiego pałacu. Zaniedbany budynek niszczał przez wiele lat. W końcu ktoś zdecydował o jego rozbiórce. Cegły i gruz zabrali okoliczni mieszkańcy. Jak twierdzi sołtys, było to zupełnie legalnie, bo dwór, a właściwie ruiny wg prawa należały do wsi, a nie do gminy. Podobno inne takie kamienie można znaleźć na nieużytkach. Gdy dwa lata temu burmistrz dowiedział się, że jeden ze sporych kamieni trafił do jednego z synów p. Bronisława, wytoczył mu sprawę o kradzież. W sądzie szef samorządu przegrał, ale zdaniem Podrygajłów, nie odpuścił.
Zresztą sprawa kamienia, to, według p. Andrzeja również odwet: - Podczas ostatnich wyborów sołtysa, wystawił swojego reprezentanta. Mimo, że to on miał poparcie burmistrza, kilkoma głosami wygrałem. M.in. dlatego, że na wybory przyjechał Krzysztof. Pewnie tego burmistrz nam nie może wybaczyć - mówi Podrygajło.
Zgodnie z procedurami?
W Urzędzie Miasta i Gminy Prusice dowiedzieliśmy się, że to nie jest sprawa odosobniona. W gminie prowadzonych jest obecnie ok. 60 postępowań administracyjnych w sprawie wymeldowania, w tym kilka "z urzędu". - Właśnie to jest jedna ze spraw prowadzonych z urzędu - powiedziała nam Dorota Karkosz z wydziału ewidencji ludności. Na podanie podstawy wszczęcia tego postępowania nie pozwala mi ustawa o ochronie danych osobowych - stwierdziła urzędniczka, nie podając jednak, w którym miejscu ustawa utajnia powody podejmowanych w urzędzie decyzji administracyjnych. Na pytanie, dlaczego nie dowiedział się o nich zainteresowany, odpowiedziała, że dowie się, gdy się zgłosi osobiście.
Burmistrz Jan Hurkot zdziwił się, gdy opowiedzieliśmy mu o procedurze wymeldowania i podejrzeniach panów Podrygajłów. - Nic nie wiem o tej sprawie. Sprawdzę i natychmiast dam odpowiedź - powiedział burmistrz, pytany w ubiegły czwartek o podstawę wydania decyzji. Burmistrz zaprzeczył, jakoby miało to jakiś związek z wyborami sołtysa lub procesem o kamień. Niestety, do wczoraj nie poznaliśmy obiecanej odpowiedzi.
Postanowiliśmy sprawę sprawdzić w nadzorze wojewody. Michał Zastawny, z biura prasowego wojewody dolnośląskiego powiedział nam, że niepodanie przez urząd gminy podstawy wszczęcia postępowania jest błędem w sztuce prawniczej, lecz nie wpływa na dalszy tok postępowania, które dopiero po zakończeniu obywatel będzie mógł zaskarżyć.
A Tomasz Bruder, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców w urzędzie wojewódzkim wyjaśnił: - Powody wszczęcia przez organ gminy z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymeldowania osoby mogą być różne, np. organ może otrzymać informację o opuszczeniu przez tę osobę miejsca pobytu stałego bez dopełnienia obowiązku meldunkowego od innej osoby lub instytucji, która nie spełnia wymogów ustawowych bycia stroną w postępowaniu. W takiej sytuacji organ gminy, który egzekwuje od mieszkańców gminy wypełnianie przez nich obowiązku meldunkowego, wszczyna postępowanie z urzędu na podstawie art. 15 ust. 2 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Artykuł ten brzmi: "Organ gminy wydaje na wniosek strony lub z urzędu decyzję w sprawie wymeldowania osoby, która opuściła miejsce pobytu stałego lub czasowego trwającego ponad 3 miesiące i nie dopełniła obowiązku wymeldowania się". Organ gminy w trakcie prowadzonego postępowania w celu stwierdzenia, czy osoba opuściła lokal zbiera wszystkie dowody dopuszczone prawem, tj. może przeprowadzić kontrolę meldunkową w danym lokalu, przesłuchać świadków.
Dyrektor wyjaśnił także, że "pobytem stałym jest zamieszkanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem z zamiarem stałego przebywania. Zgodnie z obowiązującym w tym zakresie orzecznictwem sądów administracyjnych zamiar ten nie może wynikać jedynie z woli osoby, lecz musi dać się określić na podstawie obiektywnych, możliwych do stwierdzenia okoliczności, które potwierdzą, iż osoba w danym miejscu koncentruje swoje centrum życiowe".
Jak
się dowiedzieliśmy, zawiadomienie o postępowaniu oraz prośba o zbadanie
sprawy, która trafiła na posterunek w Prusicach noszą tę samą datę co
wezwania Podrygajłów - 16 lipca. W prośbie "o ustalenie stanu
faktycznego" również nie podano podstawy prawnej prowadzenia
postępowania o wymeldowanie.
- Dla nas jest to pismo poprawne -
powiedział Piotr Dwojak z Komendy Powiatowej Policji. - Gmina zwróciła
się o wykonanie pewnych czynności i w ramach współpracy z samorządem my
je wykonujemy. Nie wnikamy w to jakie są relacje między urzędem,
a obywatelem. Jeśli ten pan chce się dowiedzieć, dlaczego prowadzone
jest postępowanie, powinien zwrócić się z pytaniem do gminy.
Od czasu wszczęcia postępowania minął już miesiąc, a zainteresowani nie dowiedzieli się ani z jakiego powodu zostało wszczęte, ani na jakim etapie się znajduje. Na nasze pytanie, dlaczego tak się dzieje, słyszymy, że nie otrzymamy odpowiedzi z powodu ustawy... o ochronie danych osobowych.
Postanowiliśmy się dowiedzieć, ile osób i dlaczego wymeldowuje się w gminach ościennych. - W ubiegłym roku przeprowadziliśmy 48 spraw o eksmisję. W większości były one wszczynane na wniosek strony. Z urzędu mieliśmy tylko dwie. Zostały one wszczęte z urzędu z powodu poszukiwań tych osób prowadzonych przez prokuraturę - powiedziała Anna Kikut z Wydziału Organizacyjnego i Spraw Obywatelskich UM Trzebnicy. - Do niedawna takich spraw było więcej, z powodu poszukiwań prowadzonych przez wojskowe komendy uzupełnień.
W Obornikach Śląskich w ubiegłym roku na 39 postępowań w sprawie wymeldowania osiem było z urzędu. - Oprócz wniosków prokuratorskich, mieliśmy także z WKU oraz z ZGM, bo chodziło o lokatora mieszkania komunalnego - powiedziała Barbara Woś z wydziału spraw obywatelskich obornickiego UM
AUTOR : ANDRZEJ BURYŁO
Źródło: http://www.nowagazeta.pl/wszystkie-artykuy/3969/3969.html#josc2429.


























































