Burmistrzowie będą po dogrywce
Oborniki Śląskie
Najwięcej niewiadomych, jeśli chodzi o wybór włodarza gminy, było w Obornikach Śl. Kandydowało pięć osób. Każdy miał już jakiś staż w pracy samorządowej. Od początku było wiadomo, że nie obędzie się bez dogrywki. Wynik pierwszej rundy w zasadzie nie powinien zaskoczyć, bo obaj kandydaci są osobami znanymi z racji wykonywanego zawodu - Sławomir Błażewski jest nauczycielem w obornickim gimnazjum, a Arkadiusz Poprawa, prezesem Zakładu Gospodarki Komunalnej - jak i pracy samorządowej - obaj w minionej kadencji reprezentowali gminę w Radzie Powiatu. Jak oceniają swoje szanse:
A. Poprawa: - Spodziewałem się, że w drugiej turze spotkam się z Błażewskim. Moja kampania będzie pozytywna, żadnych czarnych scenariuszy. Na pewno będziemy grać czysto. Teraz, tuż po pierwszej turze, nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów, ale na pewno skupię się na promowaniu swojego programu. Myślę, że jako burmistrz będę mógł wiele zrobić, bo mamy większość: dziewięciu na piętnastu radnych. Będzie to idealna sytuacja, by pracować dla gminy, budować nowoczesne Oborniki Śl. Pierwszym wezwaniem jakie trzeba rozwiązać będzie poprawa obsługi mieszkańców.
Również Sławomir Błażewski spodziewał się takiego wyniku: - Z sondaży i rozmów z analitykami wynikało, że finał odbędzie się miedzy nami dwoma. Można powiedzieć, że do drugiej tury przeszły osoby najbardziej widoczne, znane ze swej działalności zawodowej i samorządowej. Myślę, że jeżeli wygram, nie będzie mi przeszkadzało, że nie mam większości w radzie. Jestem człowiekiem otwartym, potrafię dyskutować i wyjaśniać swoje racje. Z kolei nowi radni to osoby rozsądne i myślę, że dadzą się przekonać do mojego programu. Demokracja polega na tym, że trzeba rozmawiać i dyskutować.
________________________________________
Prusice
Bardzo rzadko się zdarza, żeby wybory przegrał dotychczasowy włodarz. A to już w pierwszej turze groziło obecnemu burmistrzowi Janowi Hurkotowi. Wicestarosta Igor Bandrowicz, mimo niezbyt wielkiego doświadczenia, bo w samorządowy staż wpisuje tylko jedną kadencję, przebojem przeszedł przez I turę wyborów. Być może jest to wynik jego przebojowej kampanii, bo wykorzystał w niej środki video, audio i informatyczne. Na pewno jednak wykorzystał też pracę w starostwie: jako wicegospodarz powiatu był zawsze widoczny w gminie Prusice. Udało nam się wczoraj króciutko z nim porozmawiać: - Przede wszystkim chcę podziękować osobom, które się zaangażowały w moją kampanię oraz tym, które oddały na mnie głosy. Moja kampania była kreatywna i taka pozostanie podczas drugiej tury wyborów. Każdy kto obserwował ją dotychczas, może oczekiwać dużego zastrzyku nowych pomysłów nie tylko podczas kampanii ale także jak już będę burmistrzem . W radzie mam ośmioosobową większość. Są to ludzie przygotowani merytorycznie, ze wszystkimi współpracuję od lat, a z niektórymi znam się od dzieciństwa. Zamierzam postawić na ludzi sprawdzonych, a tacy pracują obecnie w ratuszu. Został tam stworzony bardzo dobry zespół, który potrzebuje dobrego menagera. Nie może nim być człowiek który nie umie obsługiwać komputera. Wbrew temu, co twierdzi mój kontrkandydat, nikogo nie zamierzam zwalniać. Przeciwnie, do przygotowywania i przeprowadzenia tylu projektów potrzebne będą jeszcze dodatkowe osoby łącznie z obecną Panią Wiceburmistrz Kazimierą Rusin jeżeli będzie chciała ze mną współpracować.
Dodzwoniliśmy się także do burmistrza Jana Hurkota, ale nie chciał wczoraj rozmawiać.
Źródło: NOWA Gazeta Trzebnicka
Dokonano drobnych zmian tekstu. Redaktor Serwisu.


























































